„Obłęd 44” Piotr Zychowicz – recenzja

Powstanie Warszawskie – zarys historyczny

Powstanie Warszawskie wybuchło 1 sierpnia 1944 roku i trwało 63 dni. Finalnie zakończyło się 2 października 1944 r. Głównym zamysłem powstania było przeciwstawienie się okupującym Warszawę wojskom niemieckim w trakcie zaplanowanego i przygotowanego na maksymalnie kilka dni zbrojnego powstania AK i Polski Podziemnej w ramach akcji „Burza”.

Jak możemy przeczytać na wikipedii: W trakcie dwumiesięcznych walk straty wojsk polskich wyniosły ok. 16 tys. zabitych i zaginionych, 20 tys. rannych i 15 tys. wziętych do niewoli. W wyniku nalotów, ostrzału artyleryjskiego, ciężkich warunków bytowych oraz masakr ludności urządzanych przez oddziały niemieckie w odwecie za rozpoczęcie postawnia zginęło od 150 tys. do 200 tys. cywilnych mieszkańców stolicy. Na skutek walk powstańczych oraz systematycznego wyburzania miasta przez Niemców uległa zniszczeniu większość zabudowy lewobrzeżnej Warszawy, w tym setki bezcennych zabytków oraz obiektów o dużej wartości kulturalnej i duchowej.

Powstanie warszawskie uznawane jest za jedno z najważniejszych wydarzeń w najnowszej historii Polski. Ze względu na jego tragiczne skutki, w szczególności olbrzymie straty ludzkie i materialne, kwestia zasadności decyzji o rozpoczęciu zrywu pozostaje nadal przedmiotem debat i gorących polemik

O czym jest „Obłęd 44”?

To książka, która przedstawia i opisuje nie tylko sam moment wybuchu powstania, lecz także analizuje przyczyny (bądź może lepiej byłoby napisać poddaje analizie i szuka rozsądnego uzasadnienia) i starać się zmusić do refleksji, dlaczego w ogóle został obrany taki a nie inny kierunek. Możemy tutaj także zapoznać się z efektami samego zrywu oraz jakie w następnych latach Polacy ponosili jego konsekwencje.

Autor w tym tytule próbuje lub nawet zadaje kłam dotychczasowym teoriom wychwalającym wybuch powstania, poddaje krytyce zarówno dowództwo na obczyźnie jak i w kraju, jednocześnie podkreślając męstwo, determinację i opór niewyszkolonych, słabo uzbrojonych „żołnierzy”. Warto nadmienić, że zdecydowana większość uczestników powstania doświadczenia wojennego do tej pory nie miała a i ich metryczka wiekowa pozostawiała wiele do życzenia. Cytując autora: Jestem dumny z żołnierzy Armii Krajowej, którzy walcząc bez broni przeciwko czołgom, wspięli się na wyżyny ludzkich możliwości i heroizmu. Jestem dumny z warszawiaków, którzy przeszli piekło, tracąc wszystko. Potępiam natomiast sprawców Postania Warszawskiego , którzy doprowadzili do jednego z największych dramatów historii mojego państwa. Nikt nigdy nie przekona mnie bowiem, że dla legendy – nawet najpiękniejszej – warto utopić własną stolicę we krwi.

Czytając ten tytuł jesteśmy doświadczani co i rusz różnymi wycinkami naszych działań na arenie międzynarodowej w okresie 2 wojny światowej, które mogą świadczyć o tym, że:

  • prowadziliśmy politykę wojenną nie wobec dwóch zaborców (Niemcy, Rosja) a wobec jednego (Niemcy) drugiego traktując jako sojusznika w walce o wolność (ten sojusznik w 1943 zajął 30% terenów Polski, czyli już rok przed powstaniem)
  • zamiast działać racjonalnie i wnikliwie analizować dotychczasowe wydarzenia, to podejmowaliśmy decyzje szybko i z dużym przeświadczeniem optymizmu oraz pod wpływem emocji bez dogłębnej i chłodnej analizy tematu
  • przez dwa lata za pomocą najtęższych umysłów tworzyliśmy plan powstania zbrojnego określając po drodze główne wytyczne, które muszą być spełnione aby w ogóle powstanie miało jakokolwiek polityczny, czy też wojskowy sens… podczas podejmowania decyzji o wybuchu w lipcu 1944, żadna z wytycznych nie została zealizowana a mimo to powstanie wybuchło…
  • byliśmy zinfiltrowani przez służby sowieckie, które swoimi działaniami miały olbrzymi wpływ na szereg represji wobec żołnierzy wojsk polskich a także polskich intelektualistów a finalnie przyczyniły się pośrednio do wybuchu powstania

Dlaczego tytuł aż tak poruszył środowisko historyczne w Polsce?

Jest to tytuł mocno kontrowersyjny. W internecie możecie znaleźć wiele opinii, czy recenzji, który tytuł ten zrównują z ziemią, oskarżając jednocześnie o brak obiektywizmu autora, a Obłęd 44 nazywając stekiem bzdur i nonsensów. Na ten tytuł jednak trzeba a nawet należy spojrzeć trochę z boku. Zweryfikować na chłodno fakty a te są bardzo brutalne (ok. 20 tys. zabitych żołnierzy AK i 150 tys. ludności cywilnej, miasto zrównane z ziemią podczas 63 dni powstania) i zacząć zadawać niewygodne pytania, których nie bał się zadać autor:

  • Dlaczego wiedząc m.in. o Katyniu w 43 roku, o rozbrojeniu i represjach wobec polskiej armii  dowództwo nadal brnęło w sojusz z Sowietami, pomimo tego, że oficjalnie wszelkie porozumienia zostały zerwane ze strony rosyjskiej już w 43 roku, właśnie po odkryciu grobów katyńskich?
  • Czemu dowództwo AK nie zastosowało się do poleceń Naczelnego Wodza, mówiącego o zaprzestaniu działań powstańczych?
  • Czym kierowali się dowódcy AK w Warszawie w momencie podejmowania decyzji o wybuchu powstania 1 sierpnia 2017 wiedząc już, że defensywa niemiecka nie tylko się nie załamała, lecz została poważnie wzmocniona?
  • W jakim celu jeszcze dwa tygodnie przed wybuchem powstania dowódcy odesłali pokaźny arsenał broni w inne miejsce, jednoczesnie mając świadomość skromnego, jak na taką akcję uzbrojenia, które w razie wybuchu będzie wręcz niezbędne dla powstańców?

Tych pytań oczywiście jest znacznie więcej i na nie znajdziecie po części odpowiedź na łamach tej książki. Czy się nam to podoba, czy nie ale poruszane tematy są przedstawiane wręcz bardzo brutalnie i czytając te „rozważania” gul będzie wam rósł z każdą kolejną stroną.

Na samym końcu powstanie pytanie: Czy można było w ogóle tego uniknąć, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności mające miejsce w tamtym okresie?

Podsumowanie

„Obłęd 44” to kolejna z lektur obowiązkowych. Nie chcę stawiać tego tytułu w świetle jupiterów, niemniej tezy w nim zawarte są godne zapoznania się. Warto czasem zastanowić się, co by było gdyby, przeanalizować własne błędy lub wyciągnąć wnioski z poszczególnych działań aby w przyszłości zachować się lepiej/ sprawniej/ szybciej/efektywniej. Taki proces jest niezbędny, by się rozwijać, by dążyć do postępu a także przeciwdziałać popełnionym już wcześniej błędom.

Tego oczekuje również Piotr Zychowicz pisząc:

Historii nie cofnę.. Wciąż musimy żyć między Niemcami a Rosją… Dlatego zamiast sami się okłamywać, musimy dokładnie przeanalizować wszystkie błędy, które popełniliśmy w przeszłości. na ich powtórzenie nas bowiem nie stać. Pisząc o tym, uprzedzam argumenty krytyków Obłędu 44. Nie pisałem tej książki by znęcać się nad… nieudacznikami na szczytach naszej władzy. Nie napisałem jej po to, żeby odzierać kogokolwiek z uczyć patriotycznych… Gloryfikacja pomyłek może tylko prowadzić do ich powtarzania w przyszłości. Ich rzeczowa analiza natomiast, nawet jeżeli jest dla nas bolesna i nieporzyjemna, być może pozwoli nam ich uniknąć…

…Musimy wyrwać się z błędnego koła. Makabrycznego cyklu kolejnych klęsk, po których podnosimy się niczym feniks z popiołów, aby wkrótce znowu spłonąć…Musimy wreszcie zaczać zwyciężać. Nasze porażki nie czynią nas bowiem silniejszymi – jak przekonują nas apologeci – ale znacznie słabszymi. Kolejnej takiej katastrofy jak druga wojna światowa i Powstanie Warszawskie możemy po prostu nie przetrwać.

Michał

 

Podziel się:
Facebook
Google+
https://www.ebookoo.pl/2017/09/22/obled-44-piotr-zychowicz-recenzja/
Twitter
Instagram