Matras na skraju upadłości, czyli co dalej z rynkiem czytelniczym?

Wczoraj popołudniu gruchnęła wiadomość o umorzeniu postępowania sanacyjnego dotyczącego firmy księgarskiej Matras. Jakie są następne kroki? No nic tylko upadłość :/

Niestety, żeby było ciekawiej, Matrasa na bankructwo nie stać!

Postępowanie sanacyjne

Firma założona w 1989 roku, w latach świetności posiadająca ponad 180 placówek dziś już nie walczy o przetrwanie a wydawałoby się, o umożliwienie jej zejścia z tej sceny z resztką honoru w garści. Stan rzeczywisty wygląda jednak tak – jak opisuje Puls Biznesu – że już po otwarciu postępowania sanacyjnego Matras zadłużył się na kolejne 7,5 mln zł ,z czego 4,5 mln zł to długi przekraczające miesięczny okres spłaty. Pomimo tego faktu Matras dodatkowo ani nie zwracał wydawnictwom otrzymanych od nich i niesprzedanych książek a nawet nie płacił wydawnictwom umownego wynagrodzenia za te sprzedane pozycje!

Matrasa nie stać na własne bankructwo?

Gdyby jednak prawnie zatwierdzono umorzenie postępowania sanacyjnego Matras może mieć problem ze sfinalizowaniem własnego bankructwa. Pozwolę sobie zacytować Puls Biznesu:

Kilka miesięcy temu tymczasowy nadzorca sądowy szacował koszty postępowania upadłościowego na co najmniej 6,9 mln zł, a majątek Matrasa na 27,3 mln zł. Zastrzegał jednak, że prawie wszystkie aktywa spółki są zabezpieczone, a zastawy opiewają łącznie na aż 189,6 mln zł. Po ich uwzględnieniu majątek Matrasa, według nadzorcy, topnieje do zaledwie 2,72 mln zł, a to może oznaczać, że Matrasa nie będzie stać na upadłość, czytamy na stronie „Pulsu Biznesu”.

Jak w ogóle do tego doszło?

Na taki finał złożyło się szereg czynników ale zacznę od dwóch prawdopodobnie mających największy wpływ:

  • dynamiczny rozwój – otwarcie dużej ilości salonów, w krótkim czasie a umowy najmu powierzchni podpisane na wiele lat bez możliwości negocjacji
  • bardzo silna polityka rabatowa opierająca się na zasadzie: im tańsza książka, tym więcej sprzedam

Nie wiem, czy pamiętacie sporą walkę cenową pomiędzy Matrasem a Empikiem sprzed kilku lat. W tych kampaniach przewijały się takie cuda na skraju marketingu i sprzedaży jak:

  • 3 książki w cenie 2
  • stały rabat na wszystko -20% (Matras)
  • czasowy rabat na wszystko – 25%
  • rabaty na wybrane tytułu rzędu 30% i więcej

Sam pamiętam, jak jednego dnia w Empiku kupiłem chyba z 15 książek! Co prawda dziwiłem się jak na tym da się zarobić ale domyśliłem się, że przecież Empik pewnie ma wynegocjowaną dużo wyższą marżę z dystrybutorami skoro oferuje takie ceny 🙂 Doświadczenie z prowadzeniem własnej księgarni (co prawda z wirtualnymi plikami, ebooki i audiobooki, lecz jednak rynek podobny) rozmowy z wydawnictwami i obserwacja otoczenia jednak wybiły mnie z tego błędu. Każda taka akcja była przeprowadzana na minimalnym zysku, jak nie stracie a pamiętajmy, że do tego dochodzą inne koszty prowadzonej działalności, czy akcji marketingowej, jak logistyka, obsługa, pracownicy, prowizje itp. Celem akcji i działania z tak niskim poziomem zysku mogła być zatem chęć lojalizowania Klientów i liczenie, że teraz ok dołożymy do interesu ale za jakiś czas ten Klientów wróci i kupi znów nasz produkt, tyle, że w wyższej cenie z korzystną dla nas marżą.

O ile Empik działał w powyższy sposób, o tyle Matras od początku jechał po bandzie. Kiedy byśmy do jakiegokolwiek sklepu tej sieci nie weszli, to zawsze witało nas -20% od ceny. Nowy tytuł, stary tytuł… obojętne. Jak to się skończyło? Wszyscy widzimy…

Dokąd zmierzasz czytelnicza Polsko?

Problemy księgarń i tych stacjonarnych i tych internetowych mogą a raczej wynikają także ze spadającego poziomu czytelnictwa w Polsce. Jeśli spojrzeć na dane Biblioteki Narodowej (wykres poniżej) to w zeszłym roku jedną książkę przeczytało raptem 37% osób. Jedyna zdrowa „truskawka” na tym lekko przegniłym torcie to wzrost liczby tych, którzy czytają w roku 7 i więcej książek. Poniższe wyniki jednak nie napawają optymizmem i wróżą ciężką przyszłość naszym księgarniom. Warto przy okazji zobaczyć news o tym, jak Sonia Draga – jedno z większych wydawnictw na polskim rynku – chce wesprzeć małe księgarnie w osiągnieciu sukcesu na tym specyficznym rynku -> tutaj.

Czytanie książek w latach 2000-2016 (dane w procentach)
Biblioteka Narodowa

Jeśli spojrzycie teraz na rabaty, które oferują księgarnie internetowe, w tym te posiadające w ofercie ebooki (dzień w dzień oferta rabatu rzędu 50%) to pozostaje pytanie, jak długo jeszcze one w takim systemie i takim tempie walki cenowej przetrwają? Co prawda nie posiadają sklepów stacjonarnych, które generują lwią część kosztów, jednakże za darmo też nie działają a koszty kampanii internetowych do najtańszych nie należą…

Pisałem niedawno o projekcie Legalnej Kultury i oszałamiających liczbach dotyczących piractwa w Polsce -> post tutaj. Czy zmniejszenia piractwa i większe nasze przyłożenie do zakupu mediów z legalnych źródeł coś by tutaj zmieniło? Z pewnością, jednakże nadal nie byłby to jakiś oszałamiający skok, no chyba, że nagle wyczyścilibyśmy skale piractwa do zera…

To czego najbardziej brakuje i co mogłoby podreperować nasz rynek książki to zdecydowany wzrost czytelnictwa. Czy w kolejnych latach możemy spodziewać się wzrostu w tym obszarze? To zależy tylko od nas.

 

Michał

 

Podziel się:
Facebook
Google+
https://www.ebookoo.pl/2017/09/19/matras-skraju-upadlosci-czyli-rynkiem-czytelniczym/
Twitter
Instagram