Film „Bodyguard Zawodowiec” – recenzja

Po całym tygodniu ciężkiej pracy i stresów wszelkiej maści, wspólnie z żoną potrzebowaliśmy chwilki wytchnienia. Momentu, który pozwoli nam się zresetować i zapomnieć o znojach dnia powszedniego. Tak oto padł pomysł, by wybrać się do kina na film 🙂

Najlepiej na coś lekkiego, nie wymagającego zbyt wiele od obserwatora a dodatkowo miłoby było, gdyby choć ciut humoru w sobie to przedstawienie zawierało. Z opisów na filmwebie i obejrzanych zwiastunów wybraliśmy „Bodyguard Zawodowiec” i się nie zawiedliśmy…

Bodyguard Zawodowiec - recenzja

O czym jest „Bodyguard Zawodowiec”?

Jest to komedia o ochroniarzu, którego agencja ochroniarska AAA jest jedną z najlepszych, cieszących się bardzo dobrą renomą w Wielkiej Brytanii agencji, obsługującą bogatą jak i równie podejrzaną klientelę z całego świata. Jego zadaniem jest za wszelką cenę ochrona swoich Klientów (z czego do tej pory wywiązywał się bezbłędnie) a mottem „jak jest nudno to jest dobrze”. Niestety wszystko co dobre nie trwa wiecznie i przyszła kryska na matyska.

W trybie natychmiastowym rating agencji został drastycznie obniżony a i główny bohater zaczął obsługiwać klientelę – nazwijmy to – o znacznie słabszym statusie społecznym. Jak to czasem w życiu bywa z bogatych willi i luksusowych samochodów nasz bohater musiał przesiąść się do starego i poczciwego Forda Focusa 🙂

 

Aby odwrócić swój los i ponownie odzyskać szansę wyprowadzenia swojej agencji na najwyższe tory, nasz Bodyguard Michael przyjmuje zlecenie przetransportowania z Wielkiej Brytanii do Hagi swojego największego i nieuchwytnego wroga – Dariusa, który musi zeznawać przeciwko Dyktatorowi Białorusi w Międzynarodowym Trybunale Sprawiedliwości. We wszystko zamieszana jest jeszcze była partnerka Michaela, Amelia Roussel pracująca dla Interpolu, dlatego sprawa nabierze w pewnym momencie tzw. pikanterii 🙂

Jak się pewnie domyślacie wspólna wyprawa do najłatwiejszych nie należy i przebiega w dosyć burzliwej atmosferze. Cała „armia” rosyjskich zbirów poluje na naszą dwójkę i za wszelka cenę chce ich dopaść, oczywiście bardziej martwych niż żywych. Żeby jeszcze podkręcić atmosferę, panowie – diametralnie różniący się od siebie w swoich zwyczajach i metodach działania – na zmianę się przedrzeźniają i jeden drugiemu mówiąc kolokwialnie robi na złość, przez co gdzieś w oddali na sali kinowej wybuchają kolejne salwy śmiechu. Zresztą zobaczcie poniżej, jak Panowie bawią się w towarzystwie sióstr zakonnych. Widzicie minę Michaela? 🙂

 

 

Po drodze jest mnóstwo wartkiej akcji, pościgów, kolizji, czy strzelaniny na ulicach Londynu i Amsterdamu. Z jednej strony jesteście naocznymi świadkami i gołym okiem stwierdzicie, że Michael i Darius mają siębie po dziurki w nosie – kulminacja nastąpi w Amsterdamie – a z drugiej strony nie mogą się bez siebie obejść. A wszystko to dla realizacji wspólnego celu. W filmie nie zabrakło też romantycznych uniesień, które wyrwą z butów największych romantyków… Panowie, Darius na tacy podaje przepis na sukces w związku, wystarczy nastawić uszy i obserwować co się dzieje  🙂

 

Podsumowanie

Dawno w kinie nie popłakałem się ze śmiechu. W sumie to nawet nie pamiętam, czy kiedykolwiek popłakałem się w kinie ze smiechu a tu to się zdarzyło. Nie mogłem się powstrzymać 🙂 Z resztą nie tylko ja a także pozostali uczestnicy na wypełnionej po brzegi sali kinowej. O czymś to świadczy prawda?

Jeśli pójdziesz do kina, by się rozerwać i nie nastawiasz się, że to będzie …. film (w polu…. dopowiedz sobie co chcesz) to naprawdę zaskoczy Cię niesamowitym poczuciem humoru, wielowątkową akcją, gdzie trup się ściele równie gęsto, co słowo „Motherfucker” wypływające z ust Dariusa w iście komediowy sposób. A gra naszych głównych bohaterów i ich mimika twarzy… Ah na tym filmie będziesz się poprostu dobrze bawić! 🙂

 

Michał

Podziel się:
Facebook
Google+
https://www.ebookoo.pl/2017/09/01/film-bodyguard-zawodowiec-recenzja/
Twitter
Instagram